Cisną za małe mundury
Pot wyłazi ze skóry
Na twarzach skupienie rozmyte
Włosy dopiero co myte
Elastyczne, szare rajstopy
Uciskane przez buty stopy
Wyraz zniechęcenia nauką
Uczniowie trzymają się kupą
Mieszcząc się w rogu sali
Czują się tacy mali
Nauczycielki w obcasach jak damy
Bladzi rodzice w kolorze ściany
Wszyscy znudzeni jak jeden mąż
A tu trzeba siedzieć wciąż
Gala się zaraz zaczyna
A młodzież jak dzika zwierzyna
Uciec chce nad morze
Może to i pomoże
Brakuje jej powietrza
"W D***E MAMY ŚWIADECTWA!"
***
Co roku to samo. Według mnie to na swój sposób piękne. Te same podziękowania tych samych nauczycieli i wiersz wyrecytowany przez pucołowatą dziewczynkę z przyklejoną do pleców koszulką z kołnierzykiem. I przemowa dyrektora/dyrektorki/ciała pedagogicznego. I piosenka-najlepiej Grechuty. I świadectwa. I kwiaty. I możecie wszyscy iść do domu.
Jeśli ktoś bardzo wytęży słuch, może usłyszeć wszechobecny oddech ulgi. Prawie wszechobecny. Ulgi nie czuje tylko wuefista, który jak zwykle zajął się organizacją i teraz musi składać nagłośnienie.
PS. Serio je lubię. To zaskakujące ile ciekawych rzeczy jest w stanie człowiek wymyślić jak mu się nudzi.
PS2. Będę, myślę, tyle świętować zakończenie szkoły, że do stanu pełnej trzeźwości umysłu dojdę dopiero za jakiś miesiąc, więc WPISÓW NA BLOGU TROCHĘ NIE BĘDZIE. Ale postaram się odpokutować w resztę wakacji :)
Uważajcie na komary i niespodziewane miłości i nie skaczcie nagłówkę i pamiętajcie o kremiedoopalaniazfiltrem i rozglądajciesięprzyprzejściunapasy i nościeokularyprzeciwsłoneczne inienurkujciewmiejscuniedozwolonymiróbciezdjęciabowartoizawiązujcieznajomosci aniesiedźciecałyczasprzykomputerzeiblablablabla I BAWCIE SIĘ DOBRZE
a no i śledźcie bloga ;)
czyli rozpaczliwe próby napisania czegokolwiek nadającego się do publikacji i kilka niezbyt przekonujących prawd o świecie
środa, 22 czerwca 2016
czwartek, 16 czerwca 2016
O efektach pracy nad przeponą
Jaki jest najgłośniejszy krzyk świata?
Może to krzyk cierpienia,
Uczucie rozerwanej na strzępy świadomości
Może to krzyk bólu
Pustego serca po stracie,
Które jest znacznie gorsze
Od nieposiadania go wcale
Może to krzyk smutku
Przeświadczenia, że już gorzej nie będzie
Krzyk złości
Na nieszczęście
Krzyk niezgody
Na los
Bo Boga przecież nie oskarżysz
Krzyk radości
Wyrwany gdzieś z płuc
Mimowolnie
Krzyk uciekającej pewności siebie
Krzyk strachu,
Który rodzi się gdzieś pod gardłem
Krzyk bez powodu
Ulatujący ze środka żołądka.
Nie wiem.
Jedno jest pewne.
To milczenie
było najgłośniejszym krzykiem
***
Ostatnio w okół mnie taka cisza, że jedynym ratunkiem jest krzyk. To się wydzieram wewnętrznie. Wydzieram i rozdzieram. A w przerwach między wydzieraniem i rozdzieraniem rzygam. Przepraszam, wymiotuję. Rzygać to można literaturą piękną. Człowiek harował cały rok to nie miał kiedy być chorym. Zaraz wakacje to można straty nadrobić :') Z serii "moje rady": Krzyczcie. Serio. Drzyjcie się ile wlezie. Łatwiej Wam będzie się uporać z cichą egzystencją. Tylko uwaga na gardła! Nie dajmy zarobić aptekom. Nie bierzcie ze mnie przykladu i trzymajcie się w zdrowiu do końca roku szkolnego. Jeszcze tylko chwila. Nooo chyba że pracujecie. Ale w takim razie radzę przestać siedzieć na głupich blogach i zająć się poważnym życiem.
PS. To taki żarcik... Nikt Was nie wygania...serio...
PS2. I serio nie bierzcie ze mnie przykładu
Może to krzyk cierpienia,
Uczucie rozerwanej na strzępy świadomości
Może to krzyk bólu
Pustego serca po stracie,
Które jest znacznie gorsze
Od nieposiadania go wcale
Może to krzyk smutku
Przeświadczenia, że już gorzej nie będzie
Krzyk złości
Na nieszczęście
Krzyk niezgody
Na los
Bo Boga przecież nie oskarżysz
Krzyk radości
Wyrwany gdzieś z płuc
Mimowolnie
Krzyk uciekającej pewności siebie
Krzyk strachu,
Który rodzi się gdzieś pod gardłem
Krzyk bez powodu
Ulatujący ze środka żołądka.
Nie wiem.
Jedno jest pewne.
To milczenie
było najgłośniejszym krzykiem
***
Ostatnio w okół mnie taka cisza, że jedynym ratunkiem jest krzyk. To się wydzieram wewnętrznie. Wydzieram i rozdzieram. A w przerwach między wydzieraniem i rozdzieraniem rzygam. Przepraszam, wymiotuję. Rzygać to można literaturą piękną. Człowiek harował cały rok to nie miał kiedy być chorym. Zaraz wakacje to można straty nadrobić :') Z serii "moje rady": Krzyczcie. Serio. Drzyjcie się ile wlezie. Łatwiej Wam będzie się uporać z cichą egzystencją. Tylko uwaga na gardła! Nie dajmy zarobić aptekom. Nie bierzcie ze mnie przykladu i trzymajcie się w zdrowiu do końca roku szkolnego. Jeszcze tylko chwila. Nooo chyba że pracujecie. Ale w takim razie radzę przestać siedzieć na głupich blogach i zająć się poważnym życiem.
PS. To taki żarcik... Nikt Was nie wygania...serio...
PS2. I serio nie bierzcie ze mnie przykładu
czwartek, 9 czerwca 2016
O miłości co się rodzi wraz z ugryzieniem komara
Nie wiadomo czemu nazwana została wakacyjną, skoro równie dobrze co w maju może złapać w grudniu. Zazwyczaj jednak przypada na okres wakacyjny. Chyba z braku lepszego zajęcia, nudy i ogólnego zniechęcenia środowiskiem;
" - Ale nudnoooo
- Noooo
- Chodźmy się całować. Lol
- No okej. Lol
- Lol. "
Wygląda raczej niepoważnie i żałośnie. Ale spokojnie, spokojnie. Nie naskakujmy od razu. To przecież lato, 40° w cieniu, woda wrze, człowiek ma wrażenie, że całe jeziora buzują, choć takie duże, a co tu mówić o takich mikroskopijnych hormonach...
Oczywiście. Można zwalić wszystko na Bogu winne hormony, albo po prostu przyjąć to wszystko na klatę;
"No okej. Jesteśmy głupi. Co dalej? Zaraz... jak on się w ogóle nazywał?"
I właśnie za to ludzie kochają wakacyjną miłość. Że nic nie ma dalej. W ogóle nic nie ma. Nie ma motyli w brzuchu, plątania się języka, dreszczy przy złapaniu wspólnego spojrzenia. Podejrzewam, że to przez okoliczności. Od ciepła motylkom skrzydełka się skleiły, jak język się plącze, to znaczy, że udar cieplny i karetkę trzeba wzywać, a wspólnego spojrzenia się nie złapie, bo i jak, przy okularach przeciwsłonecznych? Potem zresztą też nic nie ma. Numer telefonu zapisany na pocztowce gubisz po tygodniu, a nazwiska, żeby znaleźć na Facebooku, i tak nie pamiętasz. Jeżeli po 9 miesiącach stan domowników rodziny dziewczyny nie ulegnie zmianie, nie masz nawet co liczyć na kartkę na Boże Narodzenie.
***
Dziś trochę krzywym okiem o jakże prehistorycznym uczuciu. Już każdy wakacje czuje, więc staram wpasować się w klimat i poczuć morską bryzę
Z mojej strony tylko jedna prośba: zabezpieczajcie się !
... przed słońcem filtrem uv rzecz jasna
" - Ale nudnoooo
- Noooo
- Chodźmy się całować. Lol
- No okej. Lol
- Lol. "
Wygląda raczej niepoważnie i żałośnie. Ale spokojnie, spokojnie. Nie naskakujmy od razu. To przecież lato, 40° w cieniu, woda wrze, człowiek ma wrażenie, że całe jeziora buzują, choć takie duże, a co tu mówić o takich mikroskopijnych hormonach...
Oczywiście. Można zwalić wszystko na Bogu winne hormony, albo po prostu przyjąć to wszystko na klatę;
"No okej. Jesteśmy głupi. Co dalej? Zaraz... jak on się w ogóle nazywał?"
I właśnie za to ludzie kochają wakacyjną miłość. Że nic nie ma dalej. W ogóle nic nie ma. Nie ma motyli w brzuchu, plątania się języka, dreszczy przy złapaniu wspólnego spojrzenia. Podejrzewam, że to przez okoliczności. Od ciepła motylkom skrzydełka się skleiły, jak język się plącze, to znaczy, że udar cieplny i karetkę trzeba wzywać, a wspólnego spojrzenia się nie złapie, bo i jak, przy okularach przeciwsłonecznych? Potem zresztą też nic nie ma. Numer telefonu zapisany na pocztowce gubisz po tygodniu, a nazwiska, żeby znaleźć na Facebooku, i tak nie pamiętasz. Jeżeli po 9 miesiącach stan domowników rodziny dziewczyny nie ulegnie zmianie, nie masz nawet co liczyć na kartkę na Boże Narodzenie.
***
Dziś trochę krzywym okiem o jakże prehistorycznym uczuciu. Już każdy wakacje czuje, więc staram wpasować się w klimat i poczuć morską bryzę
Z mojej strony tylko jedna prośba: zabezpieczajcie się !
... przed słońcem filtrem uv rzecz jasna
czwartek, 2 czerwca 2016
O tłamszeniu w sobie tego i tamtego
Nawet jeśli to zdanie miało zaważyć na losach historii
Zostało zdławione w środku
Niewypuszczone przez zaciśnięte zęby
Ciekawe ile przemów zmienilo historię wszechświata
Przez nawracającą chrypkę.
To jest nieustająco smutne
Świadomość, że najlepsze karty ludzkości
Są mówione własnym wnętrznościom i giną
W sokach żołądkowych.
Dobrze, że są jeszcze ludzie, którzy wiedzą, co chcesz powiedzieć
Bez kolonoskopii
Uczucia tłamaszone w środku
Kiedyś ujrzą światło dzienne
Możesz tylko obstawiać
Którą wyjdą stroną
***
Mini hołd z mojej strony wszystkim przemowom, które są ćwiczone dniami i tygodniami, by w szczytowym momencie zostać skrócone do niewyraźnego pomruku zgody. Wiesz co chcesz powiedzieć i nagle patrzysz drugiemu człowiekowi w oczy -czy jeszcze lepiej- patrzysz w oczy całej sali... i nagle czujesz suchość w ustach, a pomysł powiedzenia na głos tego, co sądzisz, nie wydaje się już taki wspaniały...
Z mojej strony tylko jedna mała prośba: Pamiętajcie o prawidłowym nawodnieniu.
I żeby wypluć na czas gumę do żucia.
PS. Wybaczcie ostatni brak wpisu ale aktualnie latam z wywieszonym jęzorem. Cud jak dożyję wakacjii. Postaram się na jakiś czas zostać przy czwartkach. Zobaczymy co z tego wyjdzie...
Zostało zdławione w środku
Niewypuszczone przez zaciśnięte zęby
Ciekawe ile przemów zmienilo historię wszechświata
Przez nawracającą chrypkę.
To jest nieustająco smutne
Świadomość, że najlepsze karty ludzkości
Są mówione własnym wnętrznościom i giną
W sokach żołądkowych.
Dobrze, że są jeszcze ludzie, którzy wiedzą, co chcesz powiedzieć
Bez kolonoskopii
Uczucia tłamaszone w środku
Kiedyś ujrzą światło dzienne
Możesz tylko obstawiać
Którą wyjdą stroną
***
Mini hołd z mojej strony wszystkim przemowom, które są ćwiczone dniami i tygodniami, by w szczytowym momencie zostać skrócone do niewyraźnego pomruku zgody. Wiesz co chcesz powiedzieć i nagle patrzysz drugiemu człowiekowi w oczy -czy jeszcze lepiej- patrzysz w oczy całej sali... i nagle czujesz suchość w ustach, a pomysł powiedzenia na głos tego, co sądzisz, nie wydaje się już taki wspaniały...
Z mojej strony tylko jedna mała prośba: Pamiętajcie o prawidłowym nawodnieniu.
I żeby wypluć na czas gumę do żucia.
PS. Wybaczcie ostatni brak wpisu ale aktualnie latam z wywieszonym jęzorem. Cud jak dożyję wakacjii. Postaram się na jakiś czas zostać przy czwartkach. Zobaczymy co z tego wyjdzie...
czwartek, 19 maja 2016
O bitwie o ławki i paniach na smyczy
Kończę dzień jak zwykle z podkrążonymi ze zmęczenia oczami, napuchniętymi od tego całego unoszącego się w powietrzu cholerstwa. Alergicy to grupa ludzi, na których los mści się za całe zło tego świata. Na kimś przecież musi. Wpadam nieżywa do domu, a potem do pokoju, do biurka. Chwytam najbliższy długopis i smaruję coś na kartce papieru. Potem zgniatam ją w dłoni i z impetem rzucam do kosza. Nie trafiam. Jak zwykle. Patrzę na kalendarz. Dopiero zaczęła się wiosna, a ja już mam ochotę wybić połowę populacji gołymi rękoma. Zdarza się. Że niby. Że niby wiosna. Że niby ciepło. Że niby radośnie. Że niby miłość w powietrzu. Ja jak póki co czuję w powietrzu tylko pyłki, a na ławkach zamiast zakochanych par widzę ślady obiadu gołębi. Pod stopami? Miast koniczyn i pierwiosnków pozostałości przykrego przykładu, że układ pokarmowy ma jednak koniec. Nawet u psów wystawowych czesanych przez więcej fryzjerów niż moje włosy widziały w całym życiu. Pogoda? Deszczowa, ale niekoniecznie. Słoneczna, ale jednak nie. Wychodzisz z domu przy -5°C w kurtce z krótkimi spodenkami w plecaku lub przy 40° w letniej sukience mając pod ręką spodnie narciarskie. Na ulicach pojawiają się nagminne objawy pospolitego ruszenia biegaczy i rowerowców, którzy mają więcej elektroniki niż dobrej woli oraz paniusie przyczepione smyczą do czworonogów. Jednym słowem: wiosna pełną gębą. I jak tu jej nie niekochać?
***
O wiosennej irytacji słów kilka. Trochę może późno, ale jak prawdziwie. Dzisiejsza rada: Patrzeć pod nogi moi drodzy! I szybko zaklepywać ławki !!!
PS. Dzisiaj czwartek bo tak wyszło
***
O wiosennej irytacji słów kilka. Trochę może późno, ale jak prawdziwie. Dzisiejsza rada: Patrzeć pod nogi moi drodzy! I szybko zaklepywać ławki !!!
PS. Dzisiaj czwartek bo tak wyszło
piątek, 13 maja 2016
O pospolitym ruszeniu sprzed telewizora
Dzisiaj się trochę wyżalę. Ostatnio coraz częściej wszędzie słyszę: "Jeszcze tylko 43 dni do wakacji i twojej wymarzonej wakacyjnej figury!", "Zacznij ćwiczyć!", "Zrzuć na wadze!" (tjaaa chyba wagę... z szóstego piętra), "Jedz zdrowo!", "Albo najlepiej wcale nie jedz!", "Więcej ruchu!" Bla bla bla bla... ehhhh
Treningi, ćwiczenia i inne zboczenia
A mnie powoli tu krew zalewa
Żal mi was ludzie - muszę to przyznać
I spojrzeć na to przez krzywy pryzmat
Straszno mi, smutno i jakoś mało,
Że wam się w dupkach poprzewracało
"Chcę schudnąć" łkała z popcornem w ręce
Dzisiaj się głodzi, by spalić na prędce
Te wszystkie słodycze, co wpitalała
W zimie, gdy sport nie powiem gdzie miała.
Modelki, blogerki krzyczą, drąc japę:
"Jeżeli podjadasz, ktoś cię przyłapie!"
Ci wszyscy, co zawsze przed telewizorem
Idą i biegną po lesie z honorem
Potem zawały, anemie, omdlenia
A ja się pytam: Na co ta chemia
Co w superdietach, wegańskich barach
Na mózg rzuciła się społeczeństwu
Chcąc schudnąć w udach, łydkch i barach
Się wykańczają... Istne szaleństwo
***
Z mojej osobistej strony tylko jeden apel:
"BŁAGAM nie mdlejcie na ludzi w autobusie" ...tylko żeby potem nie było, że nie ostrzegałam
Treningi, ćwiczenia i inne zboczenia
A mnie powoli tu krew zalewa
Żal mi was ludzie - muszę to przyznać
I spojrzeć na to przez krzywy pryzmat
Straszno mi, smutno i jakoś mało,
Że wam się w dupkach poprzewracało
"Chcę schudnąć" łkała z popcornem w ręce
Dzisiaj się głodzi, by spalić na prędce
Te wszystkie słodycze, co wpitalała
W zimie, gdy sport nie powiem gdzie miała.
Modelki, blogerki krzyczą, drąc japę:
"Jeżeli podjadasz, ktoś cię przyłapie!"
Ci wszyscy, co zawsze przed telewizorem
Idą i biegną po lesie z honorem
Potem zawały, anemie, omdlenia
A ja się pytam: Na co ta chemia
Co w superdietach, wegańskich barach
Na mózg rzuciła się społeczeństwu
Chcąc schudnąć w udach, łydkch i barach
Się wykańczają... Istne szaleństwo
***
Z mojej osobistej strony tylko jeden apel:
"BŁAGAM nie mdlejcie na ludzi w autobusie" ...tylko żeby potem nie było, że nie ostrzegałam
piątek, 6 maja 2016
O nauce latania i ludzkiej znieczulicy
Dlaczego tam stoi?
Może z nagłej oczywistości beznadzieji
Przeświadczenia o braku pewności
Trampki zaczepione o beton
Może z miłości do nienawiści
I nienawiści do miłości
Przesuwając ciężar ciała do tyłu
Może z chęci schowania twarzy w kołnierz
Wciśnięcia w kąt
Wpasowania w tłum
Do przodu
Może wcale tak nie jest
Do tyłu
Może ktoś zauważył
Zapyta
Ale nie dzisiaj
Nie jutro
Do przodu
Może już wbiega po schodach
Stawiając ciężkie kroki na metalowych stopniach
Do tyłu
Przeskakując po dwa schodki naraz
Z trzaskiem otwierając drzwi
Do przodu
Na dach
Aby zobaczyć
Do tyłu
Skok
***
No tak trochę inaczej, ale chciałam spróbować. Nie tylko wewnętrzna potrzeba, ale także ciekawość reakcji. Cóż... Jak mam zostać zlinczowana za ten tekst to czekam, a jak nie, to może nawet będę mieć okazję dodać kiedyś kolejny.
Pozdrawiam i pamiętajcie o zamykaniu drzwi na wejścia na dachy
Może z nagłej oczywistości beznadzieji
Przeświadczenia o braku pewności
Trampki zaczepione o beton
Może z miłości do nienawiści
I nienawiści do miłości
Przesuwając ciężar ciała do tyłu
Może z chęci schowania twarzy w kołnierz
Wciśnięcia w kąt
Wpasowania w tłum
Do przodu
Może wcale tak nie jest
Do tyłu
Może ktoś zauważył
Zapyta
Ale nie dzisiaj
Nie jutro
Do przodu
Może już wbiega po schodach
Stawiając ciężkie kroki na metalowych stopniach
Do tyłu
Przeskakując po dwa schodki naraz
Z trzaskiem otwierając drzwi
Do przodu
Na dach
Aby zobaczyć
Do tyłu
Skok
***
No tak trochę inaczej, ale chciałam spróbować. Nie tylko wewnętrzna potrzeba, ale także ciekawość reakcji. Cóż... Jak mam zostać zlinczowana za ten tekst to czekam, a jak nie, to może nawet będę mieć okazję dodać kiedyś kolejny.
Pozdrawiam i pamiętajcie o zamykaniu drzwi na wejścia na dachy
Subskrybuj:
Posty (Atom)